A.A.S. R.A.

Archaeology, AstronauticsSETIResearch Association
(Archeologia, Astronautyka, SETI, Stowarzyszenie Badawcze)


  • Czy dawno, dawno temu kosmici odwiedzili Ziemię?
  • Jakie jest powiązanie pomiędzy, pozornie zaawansowaną technologią starożytnych cywilizacji a kontaktem z obcymi?
  • Kto i kiedy zaingerował w ewolucję biologiczną i kulturową ludzkości lub wpłynął na nią?
  • Czy warto szukać obecnie na Ziemi lub w naszym systemie planetarnym, dowodów na takie wizyty?
  • Jakie są implikacje i konsekwencje udowodnienia twierdzenia: „Nie jesteśmy sami – i nigdy nie byliśmy!”?
  • I, czy naprawdę jesteśmy szczytem ewolucji?
A.A.S. R.A. jest jedyną na świecie organizacją badawczą, zajmującą się przeprowadzeniem naukowego dowodu dla teorii „starożytnych astronautów”. Jedynym stowarzyszeniem mającym na swoim koncie prawdziwe i nie podważalne sukcesy na tym polu. Zrzesza za równo pasjonatów paleo-SETI (poszukiwania inteligencji pozaziemskiej, jej wpływów i ogólnego wykazania istnienia w historii ludzkości), SETI (dzisiejsze próby nawiązanie kontaktu z cywilizacjami pozaziemskimi), astronomii, archeologii, teologii i inżynierii. W pracę na rzecz A.A.S. R.A. zaangażowani są naukowcy światowego formatu, pisarze i publicyści, biznesmeni a także ogromna liczba wolentariuszy.
Działania organizacji wspierają jednostki naukowo – badawcze i wyższe uczelnie. Między innymi Uniwersytet Nauk Stosowanych w Dreźnie.

Pytania dotyczące pochodzenia ludzkości i naszej wyjątkowej, w ogólnym przekonaniu, cywilizacji dotyczą każdego z nas. Świat jest pełen tajemnic: egipskie piramidy w Gizie, Stonehenge w Anglii, linie na płaskowyżu Nazca w Peru czy, wreszcie, skrzętnie pomijane w kulturze chrześcijańskiej: „Proroctwo Ezechiela”, które nie jest uznane przez kanon watykański. Ponieważ, nauka ogólne ma tendencję do ignorowania lub niedoceniania przesłania kryjącego się za tymi tajemnicami, jest ono wykluczone z naszego codziennego życia. A świat, przecież, zawiera odpowiedzi! Potrzebny jest jednak pewien wysiłek przy ich szukaniu i otwarta postawa, otwarty umysł.

Wiele kwestii poruszanych w ramach poszukiwań E.T. przed wiekami nie zyskuje aprobaty w świecie bardzo „jajogłowych”, dbających przede wszystkim o własny prestiż, naukowych autorytetów(?). Nie ma co ukrywać, że przodują tutaj, dbający o właściwe finansowanie własnych (często całkiem bezsensownych) badań archeolodzy i  historycy, skrzętnie ukrywający wszelką prawdę, o ile ta nie wywodzi się z reprezentowanej przez nich szkoły. Obie frakcje z lubością nie dbają o zdanie tych, którym uzależnienie od środków uczelnianych lub rządowych aż tak nie doskwiera a dbanie o tzw. „naukowy blichtr” mają gdzieś. No i przecież, najważniejsze chyba: jak jakiś tam fizyk (Carl Sagan), matematyk (Igor Nowikow) czy inżynier (Jozef Blumrich) mogą w ogóle skupiać uwagę na tezie zbudowanej przez hotelarza (Erich von Däniken)? Cały ten naukowy „półświatek” zapomina często, że starożytna wiedza istnieje i ma wiele nam do zaoferowania. Wystarczy przypomnieć, że uznany za ojca historii i geografii Herodot z Halikarnasu (V wiek p.n.e.) według co niektórych, „wielkich znawców” historii, napisał „bajki”, będąc „pod wpływem”. Dopiero odkrycie ruin Troji przez Heinricha Schliemanna (jak się okazuje nie naukowca a zwykłego archeologa – amatora) pozamykało usta wrzeszczące o „wielkim nadużyciu” i nadinterpretacji faktów – jeśli ktoś wierzy, że Herodot i Homer to nie bajkopisarze a bardzo rzetelni i kompetentni historycy.

Badania w zakresie paleoastronautyki często odwołują się do „Dziejów” (gr. Ἱστορίαι: Historiai, łac. Historiae) Herodota i „Iliady” oraz „Odysei” Homera (IX lub VIII wiek p.n.e.). Skoro nie ma tu fantazji w jednym przypadku, to dla czego miałaby pojawić się w innym? Źródłowe i uznane za bardziej historyczne, niż teologiczne są też: „Stary testament” (Biblia), „Tora”, „Koran” i „Kabała”, a także hinduska „Samarangana sutradhara” czy sześciokrotnie obszerniejsze od Biblii, sanskryckie „Dewangari”. W ramach A.A.S. R.A. pracują znakomici specjaliści od lingwistyki i znajomości pisma. Głębokiej analizie poddawane są pozostałości z zapisów sumeryjskich, akadyjskich, egipskich, hebrajskich i egipskich. Ciągle trwają prace na rozkodowaniem pisma Majów, azteckich symboli w języku: nahuatl i inkaskiej metody zapisu sznurkowego – kipu.

Warto tutaj przypomnieć amerykańskiego pisarza i publicystę (urodzonego w Baku) – Zecharię Stichina (1920 – 2010). Ten, uznawany za jednego z ojców paleoastronautyki badacz pisma hebrajskiego a także sumeryjskiego i semickiego, był autorem „12-ej planety”, książki wchodzącej w skład cyklu: „Kroniki Ziemi”. W niej właśnie Stichin zamieścił kontrowersyjną teorię dotyczącą właściwej budowy Układu Słonecznego. Swoją publikację oparł na analizie tekstów biblijnych i sumeryjskich. Autor uznał, że Sumerowie wskazywali na obecność w naszym układzie planetarnym, obiegającego Słońce co 3600 lat, masywnego ciała niebieskiego. Na dodatek zamieszkałego przez prastarą rasę olbrzymów – Nefilim. Można sobie tylko wyobrazić jaką falę krytyki przyjął na siebie autor książki. Świat konwencjonalnej nauki zarzucił mu wszystko, co tylko mógł. Historycy: naciąganie faktów, lingwiści: brak znajomości języków, astronomowie: bredzenie o niedorzecznościach, teolodzy: pomimo, że Stichin był Żydem,  nie rozumienie przekazu biblijnego. Na szczęście mniej „zabetonowany” świat powiązany z SETI i rodzącej się dopiero paleo-SETI tak bezwzględny nie był. Carl Sagan, cudowne dziecko amerykańskiej astronomii, oficjalnie przyznał, że teoria Stichina jest trudna do zaakceptowania lecz wcale nie aż tak absurdalna! Zaprosił Stichina do USA i umożliwił dalszą twórczość. Tymczasem nadszedł wiek XXI i nagle przez świat astronomii przebiegła rewolucyjna hipoteza: matematyczne obliczenia niestabilności orbit wskazują na istnienie masywnej planety, gdzieś na obrzeżach Układu Słonecznego tzn. pomiędzy Pasem Kuipera (ok. 30 – 50 j.a. od Słońca) a Obłokiem Oorta (ok. 300 – 100 000 j.a. – czyli od 1/3 do 1 roku świetlnego od Słońca).  Czy w takiej sytuacji trwający 3600 lat „rok” tej planety jest jakąś niedorzecznością? Stichin miał prawo być zadowolony. Jego teoria została jakoby potwierdzona. Jednak dobrego imienia nie odzyskał. Nikt „przepraszam” nie powiedział a w opracowaniach tematycznych, drukowanych i elektronicznych, nadal widnieje jako propagator paranaukowych teorii nie popartych wiedzą.(sic!)

Powyższy przykład jest bardzo ważny dla sympatyzującego z A.A.S. R.A. ciała naukowego. Przede wszystkim, nie można bać się własnego zdania i nigdy nie wiadomo jakie odkrycie dokonane „jutro” potwierdzi teorię ogłoszoną dziś. Na szczęście w problematyce paleoastronautyki, a co za tym idzie i A.A.S. R.A., spojrzenie kolektywu akademickiego jest coraz cieplejsze. 

Oczywiście działalność A.A.S. R.A. nie ogranicza się do bibliofilskiej analizy starożytnych tekstów. Zrzeszenie cyklicznie organizuje wyprawy naukowe w najodleglejsze zakątki świata. I tu należy przyznać, że wyprawy te są w coraz lepszym stopniu wyposażone w sprzęt a ich uczestnicy to z pewnością reprezentacja wyjątkowo uzdolnionych ludzi. Jest to możliwe dzięki coraz większemu zainteresowaniu działalnością Zrzeszenia w kręgach sponsorskich a także dobrej koniunkturze na wydawnictwa, które A.A.S. R.A. wspiera bądź w nich bezpośrednio partycypuje.

Oprócz pracy naukowej A.A.S. R.A. zajmuje się szeroko pojętą działalnością popularyzatorską. W zasadzie przez cały rok, w różnych miejscach organizowane są warsztaty, sympozja, zjazdy i konwenty na temat paleo-SETI i SETI. Biorą w nich udział wszelkie możliwe znakomitości ze świata naukowego. Są zapraszani nie tylko czołowi badacze z zakresu poszukiwań SETI, tych obecnych i przeszłych, lecz również astronomowie, fizycy, archeolodzy i historycy. Poruszana jest pełna gama zagadnień naukowych i popularnonaukowych. 

Na czele Archaeology, Astronautics,  SETI,  Research Association od samego początku stoją: Giorgio A. Tsoukalos – prezes od 10 lat i Erich von Däniken, który  zarazem jest szefem fundacji. W pracę zrzeszenia jest także zaangażowany Uniwersytet Nauk Stosowanych w Dreźnie. A.A.S. R.A. na stałe współpracuje z naukowcami w ramach projektu SETI a także w wybranych projektach firmowanych przez NASA i ESA.


W Polsce działalność A.A.S. R.A. jest mało znana i raczej skoncentrowana wokół wąskiego grona badaczy – amatorów. Celem strony Paleoastronautyka.PL jest spopularyzowanie tej działalności i, jeśli się uda, założenie polskiego oddziału Zrzeszenia. Droga długa i z wieloma przeszkodami. Należy jednak ufać w przedsięwzięcie! Wszak w Polsce, jak i na świecie, liczba zwolenników badań paleoastronautycznych jest ogromna. Możliwe, że wystarczy ich tylko zjednoczyć.


Oczywiście, nie zapomnijcie nas „polajkować” i poudostępniać na swoich profilach.