Bajka o Leśnych.

Drożyna, a raczej sugestia nieokreślonego prześwitu między chaszczami, snuła się głęboko w moczary. Chadzały nią drobne i większe zwierzęta, od kępki do kępki. Nieostrożny krok i soczyście zielony kożuch traw i mchów rozstępował się z łakomym mlaśnięciem. Zwierzęta raczej się tym nie przejmowały. Z braku nieostrożnych stworzeń moczar czasem wzdychał, czasem prychał, zagulgotał, czy zasyczał. I tak sobie trwał.

W tym czasie wilk podążał drożyną lekkim, swobodnym truchtem. Na sporej kępie za dorodnym pióropuszem paproci coś bulgotało, prychało i cuchnęło. Co akurat nie było niczym niezwykłym. Ale, jak to w lesie, roztropność bywa nagradzana dłuższym życiem. Wilk więc zatrzymał się, niuchnął i nastawił uszu, a potem wsadził kufę w paproć.

Drogie dziadki, kufa to jest to, co wilk ma stanowczo z przodu i zakończone jest nosem, a zaczyna się gdzieś pod oczami, czyli tak zwany pysk, więc się tu, kufa, nie śmiać.

Bo tam na maleńkim ogieńku bulgotał sobie właśnie w wysłużonym żeliwniaczku przykry zgniło-żółty wywar, a bokiem na korzeniu siedziała skulona postać okryta szczelnie czerwoną peleryną. Spod kaptura wyglądał purchlaty nochal, końce nastroszonych, gęstych brwi i czubek wąskiej szpiczastej brody.
– Cze Kapturek, co tam warzysz? – sapnął wilk
– Siema Bury – zachrypiał Kapturek nie spoglądając nawet na przybysza. Za to zamieszał kilka razy energicznie chochlą w kociołku.
– Eee…, stary, weź się opanuj, bo mi oczy łzawią i węch tracę.
– Luzik – skrzat chwycił w zęby korzonek, ciumkał chwilę mięsistymi wargami, w końcu oddarł kawałek i cisnął w kociołek – rzupe dosmacam – wypluł resztę korzonka – bo chcę na bloga wrzucić jutro. Nie przeszkadzaj.


Niechcący ukończyła Business Language College na Uniwersytecie Śląskim i została podstępem wplątana w korpoświat bankowości i ubezpieczeń. Pisze potajemnie i w pełnej konspiracji różne bajdy i banialuki. Nie przystając do żadnej rzeczywistości, podróżuje po wszechświatach alternatywnych w wygodnych butach, czarnym prochowcu i czapce bejsbolówce. Rozmawia z kotami i smokami. Ze znaną ogółowi planetą kontaktuje się przez Kontrolę Naziemną majora Toma.

Motto: najlepiej napędza nieprawdopodobieństwo.


Mamy nadzieję, że będzie więcej: „I like”!

1
Dodaj komentarz

Proszę się zalogować, aby skomentować.
avatar
1 Wątek komentarza.
0 Odpowiedzi wątkowe.
1 Śledzący.
 
Komentarz, na który najczęściej zareagowano.
Najgorętszy wątek komentarza.
1 Autorzy komentarza.
Bishop Autorzy ostatnich komentarzy.
  Subscribcja  
Najnowszy Najstarszy Oceniany
Powiadom o