OBCY 5 – horyzont zagłady

Przez kilkanaście tygodni będziemy zamieszczać w częściach powieść, będącą bezpośrednią kontynuacją zdarzeń znanych z filmu „Obcy: zmartwychwstanie (przebudzenie)”. Ponieważ autor postanowił pozostać osobą anonimową pod tekstem podpisuje się redakcja Paleoastronautyki.PL. Ponieważ tekst nie jest jeszcze w pełni gotowy autor gorąco prosi o komentarze, które mają stanowić środek motywujący do dalszej pracy nad książką.

PROLOG

…światła zmieniały barwę z krwistoczerwonej na bladożółtą. Alarmowy sygnał akustyczny niemal wprowadził w rezonans ściany pokładów. Reakcje statku zdeterminowały suche dane, wpisane do jego skwantowanej świadomości. Nie posiadał intuicji! Zadziałał więc zgodnie z programem.

Jego podstawowe instrukcje nakazywały, przede wszystkim, chronić załogę. Główna dyrektywa zarządziła ewakuację. Po krótkim odliczaniu padło: „zero”. Od kadłuba wystrzelił w przestrzeń pojazd ewakuacyjny. W sekundę później w statku nastąpiło kilka kolejnych eksplozji. Te okazały się dla niego zabójcze!

Gdzieś wewnątrz kataklizmu ktoś starał się do końca wykonać swoje najważniejsze zadania. Tylko pozornie był normalną ludzką istotą. I nie myślał jak ona. Człowiek, przede wszystkim, starałby się opuścić zagrożone miejsce. Ale nie on! Jego poczynaniami i zachowaniem, tak samo jak otoczeniem, w którym się znalazł, rządziły miliony linii cyfrowego kodu. Dyrektywa była jasna i jednoznaczna – do końca i bezwzględnie ochraniać bezcenny ładunek!

Starał się ją wykonać na tyle skutecznie, na ile pozwalały zaistniałe warunki. Mimo wstrząsów i walących się na niego fragmentów aparatury statku, zaczął pospiesznie przenosić dziwne, przypominające kwiat tulipana, skórzaste obiekty. Niektóre „tulipany” były otwarte i gdyby nie szary kolor, byłoby można uznać je za produkt holenderskich kwiaciarni, powiększony do metrowych rozmiarów.

Ogień rozprzestrzeniał się, lecz on nic sobie z tego nie robił. W wielu miejscach sztuczna skóra nadpaliła się, odsłaniając fragmenty plastytanowego szkieletu. Po twarzy ściekała gęsta, mleczna ciecz. Miał już tylko jedno oko! Drugie stracił, gdy rozpadające się fragmenty stropu spadły mu na głowę. Nie chronił jej – przenoszony w pobliże dzioba statku ładunek był ważniejszy!

„Sulaco”, bo tak nazywał się uszkodzony statek, raptownie zmienił kurs. Jakieś zwarcie w obwodach uruchomiło na chwilę jeden z silników manewrowych. Maszyna zaczęła gwałtownie wirować, gubiąc jednocześnie fragmenty pancerza. Przez wyrwy w poszyciu próżnia wysysała wszystko, co nie było skutecznie przytwierdzone. Fragmenty pojazdu i wyposażenie utworzyły wokół kadłuba dziwacznie wyglądający, spiralny warkocz.

Wewnątrz już nic się nie poruszało. Android do końca wykonywał swoje zadania. Jednak uszkodzony, nie mógł właściwie zareagować na raptowną zmianę ciśnienia. Tuż przy nim otworzyła się nagle czerń kosmosu i humanoid z innymi częściami pojazdu został wyrzucony w przestrzeń. Wciąż funkcjonował! Jednak w tej sytuacji nie pozostało mu już nic innego, jak wykonać ostatnią zapisaną w jego pamięci instrukcję. Nie zaprogramowano mu strachu, a więc nie bał się. Rozumiał jednak doskonale różnicę, jaka jest pomiędzy życiem a śmiercią. Funkcjonowaniem a nieistnieniem. Na swój sposób czuł, że nie wykonał do końca zadania jakie mu powierzono. Zwlekał więc, przeliczając matematyczne możliwości wywiązania się. Te jednak nie istniały, wynik był jednoznaczny – „zero”. Nim w setkach małych fragmentów po autodestrukcyjnym wybuchu uleciał w głąb kosmosu, ostatni raz ocenił stan pojazdu i jego dalsze szanse…

Agonia już nie trwała długo. Kolejne linie kodu, które pochłonął centralny komputer „Sulaco”, nakazały odrzucenie reaktora. W pobliżu wciąż dryfował prom ratunkowy i przypadkowy wybuch jądrowy mógłby stać się przyczyną jego zniszczenia. Rozkazy zostały wykonane bez zwłoki. Pneumatyczne łapy rozwarły się i niebezpieczny rdzeń z sykiem sprężonej pary został wypchnięty w czerń kosmosu. Jednocześnie życiodajny dla maszyn prąd przestał płynąć w ocalałych jeszcze układach. Mały nadajnik, zasilany z baterii jonowych akumulatorów, obudził się i zaczął monotonnie wysyłać w przestrzeń wołanie o pomoc. Głupi aparacik nie mógł jednak wiedzieć o tym, że niezbędna antena już nie istnieje. Skutecznie ekranowany przez powłokę statku sygnał, niczym duch zaczął błąkać się w kilku czynnych jeszcze obwodach.

Nie wiadomo, czy to wysoka częstotliwość, czy też może jakiś rezonans sygnału alarmowego nadajnika, spowodowały, że nieoczekiwanie w jednej z ocalałych sekcji coś się poruszyło. Ohydnie wyglądające stworzenie odbiło się od ściany. Stwór w pozbawionym sztucznego ciążenia środowisku wolno pofrunął przed siebie, prezentując całą swoją odrażającą fizjonomię. Według ziemskich norm, przypominał monstrualnego pająka z olbrzymim, giętkim ogonem. Centralna część ciała, częściowo pokryta grubą, skórzastą powłoką miała coś, co mogłoby przypominać pojedyncze, matowe oko. Z boków wyrastało kilka obrzydliwie prezentujących się odnóży o wielu stawach, pokrytych czymś w rodzaju chityny. Te i ogon poruszały się w jakiś nieskoordynowany sposób, potęgując jeszcze wrażenie ohydy i obrzydzenia. Gdy stworzenie w swym locie powolnie zmieniło położenie, okazało się, że z drugiej strony kryje niczym nie osłonięte organy o nieznanym przeznaczeniu. Tylko ktoś szalony lub w pijackim transie, uznałby ten twór za w pełni funkcjonalny organizm. Stworzenie dziwacznie zaskrzeczało i zderzyło się ze ścianą. Przylgnęło do niej i zwinęło ogon. Zamarło.

Statek, wirując w ciemności i ciszy, opuszczał miejsce katastrofy. Położony w dryf i bez sygnałów nadajnika, miał niewielkie szanse na to, że ktokolwiek go kiedyś odnajdzie.

dalej>>


Czyżby powrót do klimatu znanego z „Obcy: 8 pasażer Nostromo”? Oczywiście redakcja ma wgląd w całość napisanego dotąd tekstu i możemy stwierdzić jedno: jest ostro, jest czasami dość ohydnie i jest… „alienowo”. I o to chodzi! Z pewnością nie jest to literatura dla „mięczaków”. Mrocznie i krwisto – jak przystało na horror s-f. Autor uzależnia dalszą pracę nad książką od zainteresowania czytelników. No, więc wyraźcie swoją opinię „ostro lajkując” i w komentarzach. Dodajmy trochę motywacji… Następne fragmenty będą pojawiać się systematycznie pod koniec każdego tygodnia.


Lubimy to:

2
Dodaj komentarz

Proszę się zalogować, aby skomentować.
avatar
1 Wątek komentarza.
1 Odpowiedzi wątkowe.
2 Śledzący.
 
Komentarz, na który najczęściej zareagowano.
Najgorętszy wątek komentarza.
2 Autorzy komentarza.
BishopVexi Autorzy ostatnich komentarzy.
  Subscribcja  
Najnowszy Najstarszy Oceniany
Powiadom o
Vexi
Admin

Właściwy sposób, by uczcić 40. rocznicę premiery filmu „Alien” („Obcy – 8. pasażer Nostromo”).